Kronika niespowiedzianej śmierci

Tegoroczny młodzik, o niespotykanym upierzeniu - jasnokawowym. Przejechany koło ulubionego miejsca żerowania, czyli przy piekarni. Był płochliwy i uważny, ktoś musiał pędzić - oby i jego coś dopędziło... Młodzik znał szczęśliwy świat złożony tylko z wiosny i lata. Szkoda, że na zdjęciu nie widać jego autentycznej urody. Nie mogłam jednak go lepiej ułożyć, był pod spodem bardzo pokiereszowany.
Młodzik (fot. RA)
Jeśli ktoś uważa, że to chore lub dziwne umieszczać na blogu zdjęcia zabitych zwierząt, niech to zachowa dla siebie. Moja pamięć - moje prawo. Po Kawowym Młodziku nic nie zostało, prócz kupki pierza i uciechy mrówek. Niech choć słowo zostanie.

Komentarze