Sama proza prania

Dlaczego ja tak nie lubię prać?... Przecież nie piorę ręcznie! Ale jak myślę o konieczności zrobienia prania, pojawia się we mnie ogromna niechęć i najchętniej odkładałbym to w nieskończoność. Absurdalne. Pierze maszyna, a ja tylko wkładam i wyjmuję ubrania.
Przypomniała mi się nagle moja prababcia, która była praczką w Łucku przed drugą wojną. Zatrudniał ją pewien stary Żyd – dobry człowiek (jak mówiła moja babcia). Pozwolił mojej prababci i babci, mieszkać przy swoim domu – bez żadnych roszczeń czy pretensji. Prababcia prała w ręku, na tarze, krochmaliła i potem prasowała. Prała ubrania – jak to mówiła moja babcia – „wielkich państwa”, inteligencji i „oficerki”, czyli wojskowych, których było wielu w Łucku.
Prababcia była przepiękną kobietą. Miała długie czarne włosy i harde szarozielone oczy. 
Trzy kolory: niebieski (fot. RA)

Komentarze