Odkąd przeczytałam, że ważki w swojej najpiękniejszej dla nas formie żyją zaledwie kilka tygodni (choć w fazie larwalnej - pod wodą - mogą przeżyć do siedmiu lat, zimą zapadają w letarg), patrzę na nie inaczej. Są po trzykroć niezwykłe: niezwykle piękne, niezwykle skuteczne i niezwykle zwrotne. Są chyba zbyt doskonałe, aby mogły żyć zbyt długo w ostatecznej skrzydlatej formie...
I na koniec historia z życia: to zielone cudo znalazłam pod swoją klatką, w centrum miasta. Było niestety jakby lekko poturbowane - coś z nóżkami, coś z odwłokiem. Do tego wyglądało na młode. Coś ją przyniosło w dziobie? Miała kolizję z samochodem? Tak czy owak nie mogłam zostawić zielonego klejnotu na stratowanie. Zaniosłam ją najpierw do domu, gdyż byłam obciążona dwiema torbami, a potem na drzewo - tradycyjnie w spokojną strefę przykościelną. Co z nią dalej było, wie już tylko Wielka Ważka...
 |
| Majowa ważka rocznik 2017 |
 |
| Duża, naprawdę duża |
 |
| Niestety niezbyt wyraźne, ale za to widać błysk w oku :) |
 |
| W samym centrum ostateczny odpoczynek (fot. RA) |
Komentarze
Prześlij komentarz